
Walentynki 2023. Studio TeArt MDK DÄblin. Grupa Teatralna Po Schodkach
Listen to walentynki 2023 by agnieszka pastor MP3 song. walentynki 2023 song from agnieszka pastor is available on Audio.com. The duration of song is 22:14. This high-quality MP3 track has 142.359 kbps bitrate and was uploaded on 13 Feb 2023. Stream and download walentynki 2023 by agnieszka pastor for free on Audio.com ā your ultimate destination for MP3 music.










Creator Music & SFX Bundle
Making videos, streaming, podcasting, or building the next viral clip?
The Content Creator Music & SFX Bundle delivers 70 packs of hard-hitting tracks and sound effects to give your projects the fresh, pro edge they deserve.










Comment
Loading comments...


Walentynki 2023, czyli w temacie kochania dziwne rozważania przez satyrazryk poczynione. Józef Tolibowski. MÅody prawnik niewysokiego wzrostu, chary krew. Brunet z czarnÄ drogÄ , jasnymi oczami, których kolor byÅ zimny, ale obraz wyraÅŗny, ogniski i pieszczu. ZdaÅ siÄ on byÄ mocno zajÄty mÅodszÄ paniÄ StrzelickÄ . Chociaż nie widywali siÄ nigdy sam na sam, ale wÅród ludzi zawsze byÅ przy niej. Razu pewnego w czasie wycieczki caÅe towarzystwo spoczÄÅo na wzgórzu nad rzekÄ . CzÄÅÄ Åożyska w tym miejscu byÅa zaroÅniÄta i okryta kwitnÄ cymi menufaremi, które bardzo podobaÅy siÄ panem niebarbarze. Szkoda, powiedziaÅ on, że nie można ich dostaÄ. Józef Tolibowski spojrzaÅ na niÄ i nic nie mówiÄ c dawaÅ Åmiechu, jakby to nie byÅ zalotny figiel, ale surowy Åwiadectwo jego gotowoÅci na wszystko. WszedÅ jak staÅ w rzekÄ, pogrÄ Å¼yÅ siÄ w niÄ do ramion i wróciÅ z narÄczym ciÄżkich biaÅych kwiatów. Podczas gry na Barbaro tylko ty siÄ zlatujesz. No wÅaÅnie, wiewiórki, myszy, szczury, komary, muchy koÅskie, gnój. O nie mów tak, Tomaszek to tylko dziecko. BogumiÅ, BogumiÅ, proszÄ ciÄ wyjedÅŗmy do miasta, przeprowadÅŗmy siÄ do miasta, bÅagam. Ale Barbaro, powiedz mi, co ci siÄ na wsi tak nie podoba? BogumiÅ, mi siÄ tu nic nie podoba. No, dlaczego? Bo tu wszystko jest w siobÄ. Nieprawda, mówiÅaÅ, że muchy sÄ koÅskie. BogumiÅ, a powiedz mi, co tobie podoba siÄ na wsi? Mnie tu siÄ wszystko podoba, na przykÅad to, że wszÄdzie i gdziekolwiek można siÄ zaÅatwiÄ. O ludzie ÅwiÄci, nie wytrzymam. A jak nie wytrzymasz, to zapraszam za stodoÅÄ. Aha, aha, aha, BogumiÅ, BogumiÅ, ja siÄ ciebie brzydzÄ, ty jesteÅ obrzydliwy. Nieprawda, Barbaro, ja wiem, że tak naprawdÄ to ty mnie kochasz. Nie, nie, nie, nie, ja tak naprawdÄ od zawsze kochaÅam innego. A kto innego? Kogo ja widzÄ? Pan coÅ zgubiÅ? PierÅcionek miaÅem. Tomaszek! Tomaszek! Oddaj! Ty gnoju! ByÅby z niego doskonaÅy ojciec. ByÅby z niego doskonaÅy ojciec. Józef Tolibowski uprawiajÄ cy spacery bÅotne, żeby zaimponowaÄ ukochanej zrywaniem lilii wodnych, zwanych również nenuferami, a naukowo grzebieniami biaÅymi. Może to maÅo ekologiczne, ale przecież ubagnienie ÅwiÄ tecznego ubrania i to w obecnoÅci wielkiego tÅumu jest takie romantyczne. A wÅaÅnie romantycznoÅÄ bÄdzie tematem naszych rozważaÅ z okazji Dnia Zakochanych, inaczej Dnia ÅwiÄtego Walentego. Obecny patron wdychajÄ cych do ksiÄżyca żyÅ w pierwszym lub w drugim wieku naszej ery. Historycy jeszcze siÄ spierajÄ , kiedy dokÅadnie to byÅo. A w Åredniowieczu byÅ patronem chorych na epilepsjÄ oraz choroby umysÅowe. Przypadek? W dzisiejszej audycji mam zaszczyt goÅciÄ grono wybitnych ekspertów, którzy przybliÅ¼Ä nam omawiany temat. Każde spotkanie rozpoczyna siÄ od niewinnego spojrzenia. Potem jest gÅÄbokie spoglÄ danie sobie w oczy, aż wzrokiem oceniamy atrakcyjnoÅÄ wybranka. Jak widaÄ, nomen omen znaczÄ cÄ rolÄ w tych pierwszych kontaktach odgrywajÄ oczy. Któż jest bardziej kompetentny do wypowiedzenia siÄ na ten temat niż nasz, a wÅaÅciwie nasza pierwsza ekspertka, czyli absolwentka studiów zaocznych, wybitna i atrakcyjna okulistka. Oczy, twoje oczy. Oczy wyÅupione już nie bÄdÄ patrzeÄ w żadnÄ Åwiata stronÄ. Oczy, twoje oczy. Oczy jak iskierka. LeÅ¼Ä sobie, leÅ¼Ä , aż na dnie wiaderka. Oczy, twoje oczy. Ich wyraz radosny już nie ujrzÄ nigdy przyjÅcia nowej wiosny. Oczy, twoje oczy. Te Åliczne oczÄta, kiedy już wyciÄte, nikt ich nie pamiÄta. Oczy, twoje oczy. Nie bÄdÄ widziaÅy. Zazwyczaj bÄdÄ widzieÄ. Na obiad wywaÅy. Oczy, twoje oczy. Oczy jak radosny już nie ujrzÄ nigdy przyjÅcia nowej wiosny. Oczy, twoje oczy. Ich wyraz radosny już nie ujrzÄ nigdy przyjÅcia nowej wiosny. Staje siÄ jakieÅ dziwnie bezwolne, można by rzec sztywne. Wie o tym coÅ krakowianka jedna, która miaÅa chÅopca z drewna, czyli Panna Anna. Bo kiedy wieczór gaÅnie i ustaje dzienny znój, Panna Anna wÅaÅnie najwabniejszy wdziewa strój. Palce nuża smukÅe w czarnoksiÄżkiej skrzyni. Mrok. I wyciÄ ga kukÅÄ, co ma w nic utkwiony wzrok. To jej kochan z drewna. ZÅy, bezmyÅlny, martwy gÅuch. Moc zaklÄcia Åpiewna wprawia go w istnienia ruch. On nic nie rozumie, lecz za niego dziaÅa czar. Panna Anna umie kusiÄ wiecznoÅÄ, trwoniÄ Å¼ar. W dzieÅ od niego stroni, nocÄ wielbi. Sztywny kark, nieugiÄtoÅÄ dÅoni, metalczywoÅÄ martwych work. Bóg zapomniaÅ w niebie, że samotna ginÄ w Ånie. Kokusz mam, prócz ciebie, pieÅÄ, bo musisz pieÅciÄ mnie. PieÅÄ jÄ bezdusznie. PieÅci wÅaÅnie tak, a ona posÅusznie caÅym snem nam wlewa w znak. Åmieszny i niezgrabny. SwÄ drewnianÄ , pÄÅ¼Ä c dÅonie, szarpie wÅos jedwabny. Miażdży pierÅ, krwawi skroÅ. Blada, poraniona Panna Anna. Bólom wbrew, od rozkoszy klona, bÅogosÅawiÄ c mgÅÄ i krew. Poprzez nocnÄ ciszÄ idzie cudny, zÅoty strach, a ÅmierÄ siÄ koÅysze. CaÅa w rozach, caÅa w snach. Potem już nic nie sÅychaÄ, jakby ktoÅ nadany znak nie chciaÅ już oddychaÄ. Bla istnieÄ tak, a tak. A gdy Åwit siÄ czyni, Panna Anna dwojgiem rÄ k znów zataja w skrzyni drewnianego sprawcÄ mÄ k. No to siÄ dziaÅo. Uuu, po tych ekscytujÄ cych przygodach Panny Anny musimy trochÄ ochÅonÄ Ä. Może przy dobrej kawie i sÅodkim ciasteczku? Dzisiaj poleci nasza wybitna, zasÅużona cukierniczka. Ależ to ciacho! Tak o nim pomyÅlaÅa. ChÄtnie bym go caÅego zrupaÅa. Po czym tak serce mu skopaÅa, że tylko kupka okruszków zostaÅa. Kulinarne rozważania na temat miÅoÅci zaczÄliÅmy od ciacha, czyli od deseru. WypadaÅoby wiÄc nieco siÄ cofnÄ Ä i najpierw skonsumowaÄ danie gÅówne. I tu niespodzianka. To ja jestem tym znanym, nieocenionym na caÅym Åwiecie, dobitnym znawcÄ wszelkich kuchni. I zaraz PaÅstwu odpowiem, jakie na kochanie wpÅyw ma gotowanie. Gdy pierwszy raz CiÄ ujrzaÅem, to w piersi dech mi zaparÅ. I zaraz CiÄ pokochaÅem, a przeszÅoÅÄ staÅa siÄ martwa. StaÅem, patrzÄ c siÄ skrycie miÄdzy drzewami wielkimi. Ty szÅaÅ ze smutnym obliczem, oczyma zaÅzawionymi. Jednakże gdy siÄ dÅugo nie oglÄ dam, czegoÅ mi braknie, kogoÅ idzie, Å¼Ä dam. I zamkniÄ c sobie zadajÄ pytanie, czy to jest przyjaÅŗÅ, czy to jest kochanie. Jakże wspaniaÅe Twe rÄce i nogi, jakże wspaniaÅe. Ja byÅem w wielkiej rozterce, bo kochaÄ i jeÅÄ CiÄ chciaÅem. Tak apetyczny byÅ wyglÄ d Twojego ciaÅa w sukience, że wyjÅÄ musiaÅem z ukrycia i wziÄ Ä Ciebie na rÄce. Smutno, gdy CiÄ ujrzaÅem, szybko podjÄ Åem decyzjÄ. Ja tylko pomóc Ci chciaÅem, a Åódko teraz We gryzÄ. Bo wielkim wodzem byÅ Hanibal i Cezar wielkim byÅ wodzem. Ale ja jestem Hanibal, gÅodny tak bardzo i srodzÄ. WszÄdzie ulewaÄ Å¼alÄ, idÄ c bez celu, nie pilnujÄ c wrogi. Sam nie pojmujÄ, jak to zajdÄ wrogi. I schodzÄ c sobie zadajÄ pytanie, czy to mnie uwiodÅo przyjaÅŗÅ, czy kochanie. Mówi siÄ, że za mundurem panny sznurem, a teraz podobno również kawalerowie za mundurami biegajÄ . Czy to prawda, że wojsko uÅatwia miÅosne podboje? Gdy z oczu znikniesz, nie mogÄ ni razu, w myÅli swojego zastanowiÄ obrazu. Jest tak, że nieraz czujÄ mimo chÄci, że o mnie zawsze, tylko w mojej pamiÄci. I znowu sobie zadajÄ pytanie, czy to jest przyjaÅŗÅ, czy to jest kochanie. JesteÅ rozbrajajÄ cy, także kÅamina do sapera, gdy on na drobne czÄÅci jÄ rozbieraÅ. A może siÄ rozerwiemy, tak mi narzeczÄ, kiedy saper wyciÄ ga z niej zableczkÄ. Ależ ty moja droga, jesteÅ wybuchowa! To byÅy sapera ostatnie sÅowa. Niestety nie każda miÅoÅÄ jest piÄkna i prowadzi do szczÄÅcia bram. Czasami zostajemy odrzuceni przez wybrankÄ, bÄ dÅŗ wybranka. I co wtedy? La, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la, la Ty leżysz już sobie w ciepÅej poÅcieli, Gdy zegar na wieży dwunastÄ wybija, GÅowÄ w puchowÄ poduszkÄ chowasz, Kiedy otwiera siÄ moja mogiÅa, PowstajÄ przy blasku bÅyskawic, I kiedy wiatr żaÅobnie zawyje, Oddziany w czerÅ i zapach siarki, PrzychodzÄ zobaczyÄ, jak żyjesz, Palcem goÅcianym mam miÅa, W Twe okno lekko zapukam, Symi nagimi szczÄkami, NamiÄtnych ust Twoich poszukam, Zaraz do Åóżka Ci wejdÄ, Przy boku siÄ Twoim poÅożÄ, PrzytulÄ swe ciaÅo zziÄbniÄte, MarzÄ c, że ogrzaÄ pomożesz, Leż miÅa przy mnie bez trwogi, Nie bojÄ c siÄ szkieletu na goÅci, CiepÅa i żywa obejmij mnie ufnie, PieÅÄ delikatnie zziÄbniÄte koÅci. KiedyÅ miÅoÅciÄ do Ciebie pijany, Na rÄkach nosiÄ CiÄ chciaÅem, I Åwiatu caÅemu na przekór Gwiazdy do stóp Ci rzucaÅem, Lecz Ty wzgardziÅaÅ uczuciem, Znudzona precz iÅÄ kazaÅaÅ, I kiedy ja umieraÅem, Ty w gÅos z tego siÄ ÅmiaÅaÅ. Teraz nie lÄkaj siÄ, miÅa, Nie próbuj już wiÄcej mnie rzuciÄ, Widzisz wszak, że miÅoÅÄ ma taka, Co nawet zza grzobu powróci. Jednak istnieje miÅosne życie pozagrobowe. Wreszcie jakiÅ pozytywny wniosek z naszej dyskusji, którÄ niestety powoli bÄdziemy koÅczyÄ. Ja oraz moi ekspercy goÅcie żegnamy siÄ z PaÅstwem sÅowami naszego wieszcza Adama Mickiewicza. Kochajmy siÄ! A koÅcowe porzÄ dki zaprowadzi nasza redakcyjna, bezkompromisowa sprzÄ taczka. No, no, segregujmy Åmieci. Nie bójmy siÄ wcale. Tak wiÄc żóÅty worek na plastik i metale. W niebieskim kartony i papier chowamy. A do zielonego szkÅo caÅe wkÅadamy. Czarny na wszelkie Åmieci zmieszane. A jaki bÄdzie kolor na serce zÅamane? No i to by byÅo na tyle. Napisy stworzone przez spoÅecznoÅÄ Amara.org
There are no comments yet.
Be the first! Share your thoughts.


Creator Music & SFX Bundle
Making videos, streaming, podcasting, or building the next viral clip?
The Content Creator Music & SFX Bundle delivers 70 packs of hard-hitting tracks and sound effects to give your projects the fresh, pro edge they deserve.